18.jpg
24.jpg
27.JPG
30.jpg
6.jpg
biathlon.jpg
narciarstwo-biegowe.jpg
schowek01.jpg
schowek03.jpg
schowek041.jpg
skanowanie0003.jpg
strzelectwo.jpg

Schematy rakiet V1i V2 z raportu AK

Trzecia operacja "Most" została przeprowadzona nocą z 25 na 26 lipca 1944. Samolot Dakota (KG-477 „V”) z polsko-brytyjską załogą 267 dywizjonu RAF, wystartował z lotniska Campo Casale o godzinie 19:28.

Do zapadnięcia zmroku Dakota była eskortowana przez Liberatora B-24 KG-827 „U” z 1586 eskadry, pilotowanego przez Bolesława Koprowskiego. Drugi wyznaczony do eskorty B-24 nie wystartował z powodów technicznych. Dakota 23 minuty po północy wylądowała, po drugim podejściu, na tym samym co w poprzedniej operacji Most II, lądowisku „Motyl”. Dowódcą ochrony lądowiska był kapitan Władysław Kabat ps. „Brzechwa”, jego zastępcą pchor. Zdzisław Baszak ps. „Pirat”. Operację zabezpieczał oddział AK „Urban”.

Przylecieli cichociemni: por. Kazimierz Bilski ps. „Rum”, pchor. Jan Nowak ps. „Zych”, pchor. Leszek Starzyński ps. „Malewa” i mjr Bogusław Wolniak ps. „Mięta”. Przywieziono też czternaście walizek oraz pięć paczek – łącznie ważących 970 funtów. Do odlotu byli przygotowani: Józef Retinger, Tomasz Arciszewski ps. „Stanisław”, Tadeusz Chciuk-Celt ps. Celt oraz Czesław Miciński. Planowanym pasażerem był też Antoni Kocjan (były więzień Auschwitz-Birkenau, nr obozowy 4267), ale z powodu aresztowania przez Gestapo zastąpił go Jerzy Chmielewski ps. Rafał, także były więzień Auschwitz-Birkenau. Miał on za zadanie osobiście dostarczy do Londynu siedem najważniejszych części rakiety V2, w tym żyrokompas elektromagnetyczny, zdobyty 20 maja 1944 w okolicach wsi Sarnaki oraz 30 stron raportu wywiadu AK - „Meldunku specjalnego 1/R nr 242. Pociski rakietowe”, także ekspertyzy opracowane przez prof. Janusza Groszkowskiego, prof. Marcelego Struszyńskiego oraz inż. Antoniego Kocjana.

Osobą, której powierzono przewóz elementów rakiety na prowizoryczne lotnisko, był Jan Lechowicz. Jan był mieszkańcem Przybysławic, gdzie urodził się w 1907 roku. Mieszkał tam z żoną Marią Lechowicz (z domu Kusior) i dwójką dzieci, Adamem Lechowiczem i Marią Kostrzewą. Informacje te uzyskał bezpośrednio od członków rodziny za pośrednictwem drzew genealogicznych. Części rakiety V-2 zostały ukryte w stodołach we wsi, podczas oczekiwania na lądowanie samolotu Dakota w celu odbioru. Janowi powierzono zadanie pilnowania stodół, w których przechowywano części rakiety. Rakieta została przetransportowana do Przybysławic samochodem. Następnie przewóz części rakiety na lotnisko odbywał się przy pomocy wozu ciągniętego przez konie. Załączone zdjęcie zostało dostarczone przez członków rodziny Jana Lechowicza. Pomogło to zachować tajemnicę podczas transportu części rakiety do samolotu Dakota.Przedmioty zostały ukryte w wozie w sianie. W drodze ze stodół na lotnisko Jan Lechowicz został wyprzedzony przez Niemców jadących samochodem, którzy zatrzymali się na poboczu drogi, a następnie wysiedli z pojazdu. Jan miał dużo szczęścia, ponieważ niemieccy naziści nie zainteresowali się przewożonym przez niego ładunkiem i ostatecznie udało mu się pomyślnie przetransportować części rakiety i inny ładunek na prowizoryczne lotnisko.

Podczas startu samolotu do lotu powrotnego koła ugrzęzły w wilgotnym gruncie. Próby ruszenia maszyną, nawet po jej rozładowaniu, zakończyły się niepowodzeniem. Rozważano zniszczenie samolotu, ale jeszcze usunięto darń blokującą podwozie, podłożono pod koła deski i ponownie wrzucono ładunek. Pilot po 65 minutach przy czwartej próbie wystartował. W trakcie prób uwolnienia samolotu uszkodzono przewody hydrauliczne, dlatego po starcie załoga nie mogła schować podwozia, po prowizorycznym uszczelnieniu zbiornik hydrauliczny wypełniono herbatą z termosów oraz innymi płynami, co pozwoliło schować podwozie podczas przelotu nad Tatrami. Uszkodził się też system automatycznego pilota i piloci musieli na zmianę trzymać stery. W Campo Casale samolot wylądował o 5:43 bez użycia hamulców. Operacja, łącznie z pobytem na ziemi w Polsce, trwała 10 godzin i 15 minut. 28 lipca 1944 samolot z częściami rakiety wylądował na lotnisku RAF Hendon.

Nowozelandzki pierwszy pilot, George Culliford, został za tę misję odznaczony Orderem Virtuti Militari. Michał Kasza z Niwisk, komendant gminny Batalionów Chłopskich, który zebrał i dostarczył 13 części rakiety, w tym jedną o specjalnym przeznaczeniu, otrzymał podziękowanie od Komendy Głównej Armii Krajowej