
Powstanie w getcie warszawskim było jednym z pierwszych, po zakończeniu kampanii wrześniowej, masowym wystąpieniem przeciwko okupacji niemieckiej. Walczący nie mieli nadziei na zwycięstwo, a mimo to zaskoczyli swym oporem siły niemieckie, skierowane do likwidacji getta. Powstańcy stali się symbolem oporu ludności wobec niezwykle represyjnych działań władz niemieckich.
19 kwietnia o godz. 6:00, w wigilię święta Pesach, Niemcy rozpoczęli akcję likwidacji warszawskiego getta. Liczące ponad półtora tysiąca osób oddziały niemieckie, wsparte m.in. przez kolaboracyjne formacje ukraińskie i łotewskie, zostały zaskoczone zbrojnym oporem. Dowództwo nad akcją likwidacyjną getta objął generał policji Jürgen Stroop. Kilkuset słabo uzbrojonych młodych ludzi – bojowników ŻOB i ŻZW – rozpoczęło nierówną walkę z niemieckimi oddziałami. Pierwszy opór Niemcom stawili bojownicy ŻOB na skrzyżowaniach Gęsiej i Nalewek oraz Miłej i Zamenhofa. Z zajętych pozycji na piętrach domów ostrzelali i obrzucili granatami i butelkami z benzyną wkraczające kolumny niemieckie. Tego samego dnia próbę wsparcia powstańców podjęły warszawskie struktury Armii Krajowej. Oddział pod dowództwem kpt. Józefa Pszennego ps. Chwacki przeprowadził nieudaną próbę wysadzenia fragmentu muru getta przy ul. Bonifraterskiej. Po południu 19 kwietnia rozgorzały walki o pl. Muranowski broniony przez zgrupowanie ŻZW pod dowództwem Pawła Frenkla. Trwały one przez następne trzy dni. Symbolem powstania stały się flagi – syjonistyczna i polska, wywieszone przez bojowników ŻZW na kamienicy przy pl. Muranowskim. Od 20 kwietnia walki na terenie tzw. szopu szczotkarzy toczyli bojownicy ŻOB dowodzeni przez Marka Edelmana. Celem Niemców była deportacja robotników szopów do obozów pracy na Lubelszczyźnie lub na śmierć do Treblinki. Regularne walki w getcie toczyły się zaledwie przez pierwsze kilka dni powstania. Kontynuację oporu utrudniał powstańcom brak amunicji oraz celowo wzniecane przez Niemców pożary, które zepchnęły ich do bunkrów i piwnic. Walczono też w obronie wykrytych bunkrów. Jedną z większych takich bitew w dniach 1-3 maja stoczyli bojownicy z grupy Marka Edelmana.
Dzięki polskiemu podziemiu wiadomość o trwających walkach przedostała się do władz alianckich. Polskie władze nie pozostały obojętne wobec tragedii żydowskiego powstania. 4 maja 1943 r. w polskiej radiostacji „Świt” przemówił premier rządu RP gen. Władysław Sikorski: Proszę rodaków o użyczenie wszelkiej pomocy i ochrony mordowanym, a równocześnie piętnuję wobec całej zachowującej milczenie ludzkości te wszystkie okrucieństwa. Rada Pomocy Żydom rozpowszechniła ten apel wśród polskiej ludności Warszawy.
Walki zbrojne w tym czasie dogasały. 8 maja Niemcy odkryli bunkier przy ul. Miłej 18, gdzie mieścił się sztab ŻOB. Mordechaj Anielewicz wraz z większością bojowników, nie chcąc wpaść w ręce Niemców, popełnili samobójstwo. 16 maja 1943 r., wobec coraz mniejszej liczby chwytanych Żydów, Jürgen Stroop zdecydował zakończyć akcję. Tego dnia wieczorem na znak zwycięstwa Niemcy wysadzili w powietrze znajdującą się poza terenem getta szczątkowego Wielką Synagogę przy ul. Tłomackie. Dowodzący siłami niemieckimi Jürgen Stroop w swoim raporcie „Żydowska dzielnica mieszkaniowa w Warszawie już nie istnieje!” podał, że niemieckie oddziały ujęły lub zabiły ponad 56 tys. Żydów oraz wykryły 631 bunkrów. Według tego raportu Niemcy deportowali do obozów pracy na Lubelszczyźnie 36 tys. ludzi, pozostali zginęli na miejscu lub w komorach gazowych Treblinki.


















